biala-wilczyca blog

Archiwum dla: Kwiecień, 2006

17 April 1959

przez , 17.kwi.2006, w Bez kategorii

seanflower23xk.jpg

17 April 1959 Sheffield, South Yorkshire, England, UK

1 komentarz więcej...

Wielkanoc

przez , 16.kwi.2006, w Bez kategorii

Tym co tu wpadną tak jak moim najbliższym i przyjaciołom życzę dużo radości, zdrowia i pogody ducha.
Życzę by spełniły się najskrytsze marzenia i życie nabrało piękniejszych i lepszych barw, by bylo nam wszystkim lepiej.

Biała wilczyca

wielkanoc.jpg

Zostaw komentarz więcej...

Yellow Eyes

przez , 10.kwi.2006, w Bez kategorii

wolf.jpg

We’ve roamed the wild country
My beautiful yellow eyes,
Side by side we’ve hunted
Shadows dancing on northern skies.

There have been times of plenty
We were content and serene,
Peacefully sleeping
Dangers few and far between.

We’ve also known much hunger
Ribs protruding from each side,
Mournfully we howled
When our starving cubs had died.

And then there was our first winter
Romping thru the glistening snow,
Tasting each crystal snowflake
Falling gently to and fro.

Ah my dear, sweet yellow eyes
I’ve known no greater love,
Without you, I am nothing
Our wild souls are one.

And now you lay there dying
Steel jaws upon your frame,
Life’s blood slowly seeping
I whimper your sweet name.

Helpless, I watch you struggle
Chest heaving with labored breath,
Steel jaws clenching tighter
Winds whisper the song of death.

The blood has now stopped flowing
I know the time is near,
And you will forever leave me
My love, my life, my dear.

And now my world is silent
Your struggles now have ceased,
I lay my head upon you
And know you are at peace.

Perhaps your soul has lifted
To skies where eagles soar,
And there you’ll greet your brothers
To run with them forever more.

And someday I shall find you
In the heaven’s so far above,
And when our wild soul’s unite
There’ll be no greater love.

Zostaw komentarz więcej...


Koszmary i przemyślenia .

przez , 08.kwi.2006, w Bez kategorii

Znów nie mam wyjścia robię to czego się brzydzę i doprowadza mnie do rozpaczy.
Niestety nie mam na co liczyć iż ktoś mnie wyręczy w tej niewdzięcznej pracy.
Po cichu modlę się by weekendzie było dobrze, by mnie nie nękała konieczność robienia czegoś, co jest koszmarem.
Fakt, są gorsze rzeczy i już je robiłam w 1998 roku w kwietniu (do lipca),ale nie chcę do tego wracać.
W padłam w sidła losu, na które inni wpadają po 50-siątce ale czemu ja?
Czemu teraz, kiedy powinnam sie bawić i śmiać?
Czemu?
Czemu, do jasnej zarazy!?

*********

Jestem zła,zmęczona i rozgoryczona.
Nawet tak głupia rzecz jak popuchnięte nogi doporawdzaja mnie do szału.
Wszystko nie jest tak jakbym chciała,nic mnie nie cieszy, a w prost przeciwnie- drażni.

****

Nie chcę i nie potrafie już tego nawet przyjaciółce o tym mówić, bo i tak może nie zrozumie, bo ma swoje życie i na jej szczęście nie musi się użerać z takimi problemami jak ja.
Wiem ma swoje kłopoty i kompleksy, ale czasami tak dobrze komuś się poskarżyć zobaczyć jak potakuje i przynajmniej sprawia wrażenie że rozumie.
Znów jestem jak zółw w skorupie, zamknięta i z zła, sama na swój sposób.

******

Ile bym dała za możliwosć przeniesienia się (i to już na zawsze) w realia, które skonstruowałam z przyjaciółką w grze wyobraźni, nawet z problemami jakie mnie tam dotykają.Pewnie też byłabym sfustrowana nimi,ale to nie to samo.
Tam byłabym wolna…
Miałabym moc i …… u swego boku kogoś, komu na mnie zależy.
A tak… wiedzą ci co mnie choć trochę znają….

Zostaw komentarz więcej...