biala-wilczyca blog

Archiwum dla: Lipiec, 2006

Ignorantia iuris non excusat, ignorantia iuris nocet!

przez , 24.lip.2006, w Bez kategorii

Ignorantia iuris non excusat, ignorantia iuris nocet!
(nieznajomość prawa nie usprawiedliwia, nieznajomość prawa szkodzi)

Właśnie coś sobie poczytałam w sieci i taki wniosek mi się narzucił.

*****

Dziś jest dziwny dla mnie dzień -nie, nie chodzi mi o upał, jakoś tak si.ę składa iż mam starasznego doła.
Dzień mi uświadomił mi pewne niemożności i pewne ograniczenia.
Patrząc na znajomych i rodzinę coraz bardziej zapadam się w siebie i przestaję wierzyć, że coś sie na lepsze zmieni.
Moze tez na moje dzisiejsze żale pływa wczorajasz awantura z ojciem, do którego już nic nie trafia w żaden sposób.

Ciekawi mnie kwestia znajomych co w dzisiejszy dzień zrobią. Jedna osoba już dała znak życia i pamięci ofiarowując mi rzecz ulotną, intymno-osobisto- emocjonalna,przelaną na papier, w sumie coś co nigdy nie dostałam od przyjaciela.

2 komentarze więcej...

Marzenia

przez , 23.lip.2006, w Bez kategorii

skrywam swą najprawdziwszą twarz i prawdę o sobie

jak za kamienną bryłą, wyrzeźbioną przez niby deszcz – łzy

staram się być daleko i blisko

mieć i nie mieć, wygrać i nic nie przegrać
-to sztuka.

chcę poczuć żar, lecz serca nie spopielić

pragnę rzeczy niemożliwych
-wiem

mam nierealne marzenia
aby je spełnić zaprzedać duszę trzeba?

a może …

mówią wszak : „świat jest mały”

Zostaw komentarz więcej...

Słońce

przez , 09.lip.2006, w Bez kategorii

valley%20under%20sunlight.jpg

Lubię słońce ale chyba poza domem.
W mieście człowiek mało ducha nie wyzione a temp nie chce spaść ponizej 34 C. Tragedia, jescze nad wodą to jakoś by się przeżyło, schowało w cieniu drzewa, a tak? Można oszaleć.
W górach znajomi mają cud pogodę,ale na ekstremalne wypady nie mają też siły.
Słonko dobre i kochane,ale w nadmiarze to lekka przesada.

Zostaw komentarz więcej...

Wilk

przez , 05.lip.2006, w Bez kategorii

Orca.JPG
Przez cienisty półmrok mięzy drzewni
Wilk szukał zdobyczy wilgotnym nosem łapiąc wonie.
Patrzyłam jak oczy mruży, przystaje, węszy….

Wiatr delikatnie pieścił jego sierść,
Zapachy biegły w jego stronę,
Zwierzyna już przegrała, bo podniósł łeb.

Instynkt łowcy w szczytowej formie
Bezszelestny trucht, świecące oko,
Do celu, po łup, po życie ….

Syty, mości sobie posłanie w plamie słońca.
Dwa obroty w prawo , trzy w lewo
Łeb na łapach, sen, czas na sjestę.

Wieczorem poszukam go znowu .

Zostaw komentarz więcej...