biala-wilczyca blog

Archiwum dla: Styczeń, 2008

„Kino” w kinie i po kinie (w życiu)”

przez , 25.sty.2008, w Bez kategorii

Rozdział pierwszy

Znów nie trafiłam …

Jeśli trafiłam to chyba w pogłebiający się dół i oportunizm…

Nie będę tłumaczyła ….
Stawiam krzyżyk

Rozdział drugi

Duettaeánn aef cirrán Cáerme Gláeddyv. Yn á esseáth. – to prawda, dlatego też nie będzie mi ktos wyznaczał marszruty mojego życia, skoro sam kręci się w kółko i wybitnie zbacza z drogi.
Nie  rozumniem jak można mówić iż sie rozumie coś , skoro się zamyka oczu i uszy na prawdy oczywiste i nie zna się definjcji słowa, które w moim rankingu uczuć zajmuje drugie miejsce po miłości, a z która jest nierozerwalne.

Żałuję iż:
 - kłamcom nie rosną nosy a la Pinokio ( nie wiedzą iż mam konragrument- ale zweryfikuję to)
 - niektórzy portafią zadeptać człowieka w imię własnych terorii, iż tak jest lepiej dla poszkodowanego, a sami chcą poszanowania
 - nie chcą słuchać coś do nich mówi, bo zawsze wiedzą lepiej niż ja i nawet nie próbują zrozumieć  innego pogladu na te same kwestie (a mi wytykają to samo)
 - chcą zmieniac natrurę innego człowieka, widząc doskonale, iż od siebie nie można uciec
 - mówią o tolenarcji a nie znają jej zastosowania
 - iż coraz częściej ” udaje mi się”  pomylić Niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
 - iż nie umiem mocno tupnać nogą, wziać za kołnierz adwersarza i wykrzyczeć w twarz iż inzczej pojmujemy kwestię cudzego szczęścia ( pacuję nad tym)
 - iż coraz częściej jestem źle zaskakiwana przez los sytuacjami i ludzkimi zachowaniami 
 - zawsze każdy chceć kogoś przelicytować w jego nieszczęściu
 - nie każdy rozumie cisza zabija moją zdroworozsadkowość 
 - nie jestem postrzegana lepiej
 - nie każdy rozumie iż cisza i nieodzywanie się może być postrzegane niż to sobie ktoś tem ktoś wymyślił  ( bo dla mnie jeśli ktoś milczy to nie chce mnie znać)
 - nie jestem brana pod uwagę, ze mogłabym coś w rozmowie pomóc, szukającemu pomocy
 - żałuję czsem iż się urodziłam
 - po prostu czasem mi źle, aż żyć mi sie nie chce
 - nie mam własnej rodziny
 - nie mam psa/wilka
 - nie mam …..

Zostaw komentarz więcej...

Na co ja się porywam?

przez , 21.sty.2008, w Bez kategorii

Poszłam na spotkanie do miłej knajpki ( Tolkienowska, co mile połechtało moje Ego) 
Knajpka nawet jak by była gorsza, to nie było by ważne, liczyli sie ludzie i ich towarzystwo. To był kolejny raz jak się widzimy w tym składzie i nie żaluje ani minuty z tego spotkania, a najbardziej wdzięczna jestem osobie , która kolejny raz mnie zaprosiła. Powodów do radości jest kilka:
1. Kontakt z żywymi ludzmi
2.rozmowy ( nie umiem siedzieć cicho, lubie być w kręgu ludzi , którzy mówią rozmawiają się, kłócą i żartuja)
3.zdjęcia ( nota bene nie cierpie być fotografowana)
4.propozycja dojścia do ich grupy na stałe

     Żeby wiedzieli jak bardzo nie lubię historii ( wiedzą iż nie lubią,ale nie znają stopnia tego uczucia), to by chyba uśmiali się do łez. Na szczęście mam szanse ciut się podciagnać i niewiedzę ukryć z ich pomocą, bo przecież nie bedę blondynką wsród nich i innych pasjonatów. Coś wiem, tylko trzeba porządnie rozwinąć  dalej ów szkic. Never ever!
Wiedzą i chcą pomóc to wyrównać. HURA!!!
Uświadomiłam sobie iż dobrze się wśród nich czuję i nie musze się liczyć z każdym słowem, co ostatnio mnie spotkało. I nie muszę milczeć , co nie należy do mego stylu i jest nierozerwalną ząstką mnie.To nie nałóg co można rzucić.  Słuchałam ich z przyjemnością, patrzyłam jak z ogniem w oczach pokazywalis woje rękodzieła i mnie słuchano (ale  pewne nauki nie idą w las i nie zostaną zapomniane)

     Pewne, nie tak odlegle w czasie odizolowanie się od innych osób, wyrzucenie poza nawias rozmów ( omowione już) oprócz nerwów, dziur informacyjnych i bólu przyniosły coś dobrego. Paradoksalne! Paradoks, ale prawdziwy.
W rozpaczy , żalu , osamotnieniu i złości nauczyłam sie wyjść do ludzi, ludzi, których nie znam, po to by zabić samotnosć, ciszę, milczenie  (które odbieram jako banicję ) i niespełnienie.
      W bólu urodził się pewien model samodzielności, i tego chyba nie będę umiała wytłumaczyć nikomu, kto tego nie doświadczył na własnej skórze. Nie umiała bym sama wyjechać do obcego miasta by np się uczyć i mieszać samej- zagryzłabym się i zapłakała, nie znosze ciszy i pustki wokół mnie (syndrom barmana). Czy to ktoś zrozumie, nie wiem. Na razie tego nie widzę.
     Już w pewnym stopniu nauczyłam się iść tam gdzie chcę nie ciągnąć „ogona”, to trochę dla mnie jeszze trudne, ale ćwiczenie czyni mistrza, BĘDĘ  W TYM DOBRA. – obiecuje to sobie.
Kolejny test na siebie sama to wyjście 11 lutego do „Komedii”.
Aż ma chęć napisać coś,ale nie zrobię tego.
To kolejne ćwieczenie , w czym chcę być dobra (choć to boli) …

Zostaw komentarz więcej...

Kiedy się dziwić przestanę…

przez , 17.sty.2008, w Bez kategorii

 (pasuje do mnie mi jak szyte na miarę)

Kiedy się dziwić przestanę…

(Kofta Jonasz) 

Kiedy się dziwić przestanę

Gdy w mym sercu wygaśnie czerwień

Swe ostatnie, niemądre pytanie

Nie zadane, w połowie przerwę

Będę znała na wszystko odpowiedź

Ubożuchna rozsądkiem maleńkim

Czasem tylko popłaczę sobie

Łzami tkliwej i głupiej piosenki

By za chwilę wszystko zapomnieć

Kiedy się dziwić przestanę

Kiedy się dziwić przestanę

Będzie po mnie


Kiedy się dziwić przestanę

Zgubię śpiewy podziemnych strumieni

Umrze we mnie co nienazwane

Co mi oczy jak róże płomieni

Dni jednakim rytmem pobiegną

Znieczulone, rozsądne, żałosne

Tylko życia straszliwe piękno

Mnie ominie nieśmiałą wiosną

Za daleko jej będzie do mnie

Kiedy się dziwić przestanę

Kiedy się dziwić przestanę

Będzie po mnie


Kiedy się dziwić przestanę

Lżej mi będzie i łatwiej bez tego

Ścisną szczęścia i bóle wyśmiane

Bo nie spytam już nigdy – dlaczego?

Błogi spokój wyrówna mi tętno

Gdy się życia na pamięć

Wiosny czułej bolesne piękno

Pożyczoną poezją zakłamię

I nic we mnie i nic koło mnie

Kiedy się dziwić przestanę

Kiedy się dziwić przestanę

Będzie po mnie
     

Zostaw komentarz więcej...

Kręgle

przez , 09.sty.2008, w Bez kategorii

       Chciałam, zebrałam się w sobie i znów poszłam i grupą nieznanych sobie osób na kręgle.Na szczęście były wśród nich 2 osoby, które już znałam z wypadu do kina.
Nie powiem, poznałam kilka osób ( inna sprawa czy je zapamietam lub się z  nimi kiedyś spotkam) i było miło. Nie jestem specem od tej gry- był to mój pierwszy raz i chyba nie żałuję- coś nowego dane mi było poznać i się nauczyć.
W grupie 5 osób na torze zajęlam 3 lokatę- nieźle jak na pierwszy raz :D, szczegolnie iz 3 osoby wiedziały w czym rzecz.

100 myśli 

     Zastanawiałam się co mnie popchnęło iz zdecydowałam się na taki ruch jeszcze 29 grudnia 2007 i zapisałam się na listę chętnych by wziać udział w wspólnej zabawie. Niestety nie były to wesołe wnioski:
- czułam się sama,
- czułam odepchnięta i wydzielona z życia osób, które mają markę PRZYJACIEL
- miałam dość „towarzystwa” komputera nie zależnie czy myślę o grze czy filmie
- juz nawet książka  nie była odskocznia od samotności

    Rodzina( zamknieta przez kalectwo w 4 ścianach) to nie to samo co kontakt z ludzmi, którzy się bawią, wymieniają poglądy z innymi, a czasem mają podobne gusta. Czułam się zamknięta w krysztale, bez kontaktu z żywym człowiekiem co ma uczucia, smutki i radości i co umnie się podzielić swoimi przeżyciami i szczerze powie co o mnie myśli.
Nie mogę stale uciekać przed sobą, uciekać do siostry na gadanie o  niczym, bo to mimo wszystko nie zabija pustki we mnie. Wymiana z nią ( czy z innymi) filmów, to też żadna atrakcja, ot przysługa handlowa.

Czasami mam wrażenie iż już za długo żyję na tym świecie, bo ju nikogo moja osoba nie cieszy, a może mają mnie dość po prostu.
Myślę o pewnej sytuacji, którą mi ktoś opowiedział i ku przerażeniu chyba pasuje do mnie jak ulał, i to może dodatkowo mnie dołuje. Wyrażnie muszę stanąć na głowie, albo jeszcze raz się urodzić by może było inaczej.
Coś mogę mienić ale nie ten jeden element. Szkoda. Nawet nie powiem, jak bardzo mi żal.

Co zrobię z sobą w piątek  nie wiem, dobija mnie choroba matki, codziennie jest gorzej.
Dobiło mnie to całkiem.

1 komentarz więcej...

Prognoza na życie

przez , 05.sty.2008, w Bez kategorii

Jakbym miała namalować wyglądała by ona tak jak powyżej.

**************************************************************************************

 


 Nastepny już zachód słońca,
A może on okazać się ostatnim.
Dlatego ciesz się życiem póki możesz

       Pomyśl o tych, którzy dobrego życia chcieli,
ale im nie dane było,
a ich życie usłane różami nie było. 

       Pomyśl o tym, co widziałeś, przeżyłeś,
Na ile jesteś dobrym człowiekiem,
czy od życia zbyt wiele chciałeś, a ile z siebie dałeś.

      Pomyśl o bogactwie swojej duszy,
czy Twoje życie nie jest zbyt puste,
że może nikt kiedyś Twoich łez nie osuszy.

Bo każdej chwili wszystko może się odwrócić,
Pamiętaj iż zawsze znajdzie się ktoś,
komu można nadzieję przywrócić…
A kiedy będziesz sam zapłaczesz,
Zapłaczesz gorzko jak ja
Uciekając w pustkę przed siebie …

Zostaw komentarz więcej...

„Nowy” sposób na Sylwestra – wyliczanka.”

przez , 01.sty.2008, w Bez kategorii

     Nigdzie w mnie w tym roku nie poniosło, choć miałam ogroną ochotę na szalonego Sylwestra z ludźmi, z którymi dobrze się czuję. Niestety nic z tego nie wyszło poza może kilkoma życzeniami , które naprawdę uznałam za szczere.
Po pierwsze temperatura i cieknący nos popsuły mi humor, a po drugie tkwią we mnie dwie zadry życiowe , które jeszcze nie wyszły za mnie i ciągną się za mną.
Myślałam iz pewne rzeczy przyschły od sierpnia- ale nic bardziej mylnego, są i dalej te zadry się jątrzą i nie dając spokoju.
Gdybym postąpiła tak, jak jak przez telefon mówiła mi Kaśka, to conajmniej dwie osoby musiałyby się bardzo zdwiwić , a moje grono znajomych/przyjaciół okroiłoby sie o conajmniej dwie osoby i parę lat znajomości poszłoby w diabły.
Mam tak mało osób, z którymi mogę jeszcze porozmawiać iż byłoby to drastyczne cięcie.

     Szukam wyjścia z matni. Jestem sama i mam tego cholernie dość, nie znam swojego miejsca na ziemi i mnie to okropnie męczy.
Postanowiłam jednak poznać nowych ludzi i dlatego juz dwa razy sie z nimi spoktałam i znów zamierzam , jeśli nic nie wyskoczy w poprzek, już w najbliższy wtorek. Może w ten sposób znajdę to, o co tak zabiegam, powiew świerzości , przetasuje znajoności, moze trafi się przyjaźń i poznam bliżej kogoś innego.
Dostałam zaproszenie od „Klubu jedynek”i czekam jak naucza mnie lecieć w kulki :D, bo na pierwszą taką imprezę nie dotarłam, czego żałuję do dziś.

    Nie powiem , od maja zyskałam jedną pozytywną znajomość, ale to tylko albo aż tyle, czasami żałuję iż tylko tyle, bo ktoś jest dobrze poukładany i wie co chce robić w życiu. Moze ta znajomość wpłynie na mnie pozytywnie, coś we mnie zmieni. Dziękuję Ci H. za to iz zaistniałeś w moim życiu. ( a poznaliśmy się w tak prozaiczny sposób aż wstyd się przyznać, szczególnie w naszym wieku :D)
Żałuję iż może akurat tych czterech powyzszych linijek nie przeczytasz, ale wiedz , wyczuj, iż dobrze Ci życzę.

Ot i tak skończyłam stary rok i zaczęłam nowy – malusieńkie podsumowanie.

I wraca do mnie jak bumerang cytat:
Ktoś, kto myśli,że może żyć bez innych, jest w błędzie. Lecz ktoś, kto myśli, że inni nie mogą żyć bez niego,myli się jeszcze bardziej. (Przysłowie tureckie)

Sum quod eris,quod es dim fui. (Nemo esse)

2 komentarze więcej...