biala-wilczyca blog

Archiwum dla: Czerwiec, 2009

Depspecja wzrasta …

przez , 26.cze.2009, w Bez kategorii

     Ból prawego kolana przeszedł moją granicę wytrzymałości i znów z z desperacja zaczynam myśleć o zastrzykach w prawy staw kolanowy, bo znow we srodę i w piątek przytrafił mi sie ból umiemożliwjajacy przeniesienie ciężaru
ciała na tą własnie nogę.
Dlatego musze się pofatygować do szpitala na Lindleya – wziąć skierowanie na kontynuację lecznia no i dowiedzieć sie co i jak z tymi zastrzykami- nota bene szt za jedyne 100zł. Cóz lepsze to niż kalectwo lub branie prochów i obawa kiedy znów mnie ból dopadnie.

Zostaw komentarz więcej...

Komplet

przez , 18.cze.2009, w Bez kategorii

  Wreszcie sie doczekałam – rodzina w komplecie, bo dziś odebraam mamę ze szpitala, nietyety dobrze nie jest i już dobrze nie będzie, a oprocz tego czekamy na wyniki dwóch badań od których też bardzo wiele zależy. Mam nadzieję iz nic nowego, okrotnego na łeb sie nam nie zwali, bo mówiąc szczerze do pełmi chorob brakyje mi chyba : syfilisa, AIDS, HCV, gorączki trwptocznej, tyfusy i dzumy, i nowotworu bo reszta wystepuje. Tragedia normalnie, tragedia. Nie dosć iż zainteresowani są niepełnosprawni to jeszcze mają inne kalectwa > Szlag by to trafił- nawet człowiek nie wie ile ” gówien” może się do czlowieka przyczepić.

              
A mi żeby nie było przykro dopadły mnie bóle kolan , z desperacja zaczynam myśleć o zastrzykach w prawy staw kolanowy, bo od jakiegos czasu trafia mi sie ból umiemożliwjajacy przeniesienei ciężaru ciała na tą nogę. Co będzie dalej? – wolę nie myśleć .

:(

Zostaw komentarz więcej...

Dzień dziecka? Napewno nie u mnie 1 czerwaca …

przez , 01.cze.2009, w Bez kategorii

   No i zostałam czasową sierotą .
Zaraz napisze jasniej ….

     W niedzielę, 31 maja,  odwiozlam matkę do szpitala- by ją nieco przeleczyli z tego z czym nie radził sobie lakarz 1-go kontaktu, a w zasadzie zabrał sie to tego z małym zaangażowaniem i indolencją.
Nic szpital sie jej przyda- podremontują, podleczą przebadają- powinno być lepiej- oby tylko przy „okazji” nie znależli jakiegoś „gówna”.

    
W poniedziałek radośnie wstałam do pracy, przyszykowałam wszystko ojcu by sobie sam poradził ( bo niepełnosprwny)  i opuściłam lokal, zastanawiając się jak długo i on nie wyląduje w szpitalu, bo znając go epiej niż własne palce u nogi- wiem iż to panikaż i 3 na 4 pobyty mamy w szpitalu, często on sam tam( na innym oddziale ląduje) .
   
Tym razem ojciec nie dał dlugo czekać. Do pracy poszłam na 9 a o 11.30 zadzowni kolega ojca ( na szczeście mimo wieku, człowiek kompetentny, sprawu i logicznie myślący) z informacją iż wląśnie go wiozą do jakiegos szpitala. O 14.30 wiedzialamm już iż matka i ojciec leża w jednym szpitalu oddzieleni od siebie 1 piętrzem, w różnych klinikach ze względu na schorzenie, które spowodowalo hospitalizację.
    Z dwojga złego to ułatwienie w ich doglądaniu, bo nie latam po całej Warszawie i mam blisko z pracy, iż nie wspomnę iż hospitalizacja ojca zdjęła mi problem z glowy opiekowania sie nim i główkowaniem, co ten człowiek wyczynia w domu ( a po wylewie to potrafi nieźle zakombinować, złym słowa znaczeniu).

Tak więc od 1 czerwca – w Międzynarodowy Dzień Dziecka – jestem sierotą :D, sama w domu jak palec.

Zostaw komentarz więcej...