biala-wilczyca blog

Archiwum dla: Lipiec, 2009

Pierwsza własna cyfra

przez , 31.lip.2009, w Bez kategorii

 

Mój dzisiejszy zakup – moja pierwsza własna cyfrowka.
Hehe, teraz nic innego jak nauczyć się nią robić zdjęcia .

       Nota bene , pewnie nie miała bym jej gdyby nie uważne śledzenie od tygodnia ofert w sklepach elektronicznych i wielkich korporacji handlujacych elektroniką , no i gdyby nie pomocy logistycznej mojej przyjaciółki, która zalatwiła transport i ze mną obejrzała sprzęt.
Dzięki jej doradzwtu „personalemu” co jezcze od ręki dokupić, mam już sporo zabawek do aparatu.
Dziękuję czarodziejko – Triss.

Zostaw komentarz więcej...

I co jeszcze do cholery!?

przez , 30.lip.2009, w Bez kategorii

    Oczywiście za łatwo by mi się żyło bez kolejnych dokopywań losu.

Stary zgodnie z harmonogramem wyladaowal w szpitalu, ale czy zrobia mu oprcję diabli wiezą, bo mu skacze ciśnienie, a ja skacze z domu do pracy a a zpracu do szpitala i zabardzo  nie mam chęci do życia. Znów rąbie mnie kolano i plecy – coś „jakby nerka”.
durny szpital na Lindleya nie ma bufetu i jak wielblad obolaly i kulawy muszę wszystko przywlec, bo nikt do starego ni ezajrzy oprócz mnie, a ojcu mowiąc najoględniej pierdolec odbija.

Pewnie i mi niedługo odbije jeszcze większy pierdolec, bo 5 lat bez urlopu to i konia z nóg zwali, nie tylko mnie. W pracy względny spokoj, ale wszyscy kombinuja, by ;epszą znaleźć i się ustawiaja na dziwnych warunkach, więc zastanawiam się kiedy pójdą kolejne redukcje i mnie wygarną. Szlag!
Kolejne nerwy.
Urlop mi wycieka na zabiegi i jazdy z ojcem do szpitala, wiec sprobuj cholera wziac 10 dni ciaglego, by pozornie odpocząc- od pracy, ale n ie od stresu zdala d domu. Szlag!
Pewne sprawy i osoby doprowadzają mnie do szału- cóż, szukam zlotego środka jak to przerwać.

Co jeszcze do cholery zwali mi się na głowę?
Matka wczoraj cudem się nie poparzyła, bo udało jej się odskoczyć jak upuścila czajnik z wrzątkiem. Plakałam z nerwów , że się nic  nie stało, a przy jej bolacym barku i wzrastajacej ślepocie nie będzie jak wyjśc z domu, bo 2 osoby niepełnosprawne – to niesczęscie gotowe.


Jak się nie wściec i nie zwariować wie ktoś?

Zostaw komentarz więcej...


Urodzony 24 lipca

przez , 24.lip.2009, w Bez kategorii

Urodzony 24 lipca
(Opis pochodzi z reprintu książki Jana Starży-Dzierżbickiego Pod jaką gwiazdą urodziłeś się – horoskopy na każdy dzień roku, Warszawa 1938 r.)

Kto urodził się dnia 24 lipca

Zdolny, energiczny, dumny – jest zwolennikiem użycia.

Jest to człowiek prawy, niepodległy, odznaczający się niezwykłym poczuciem godności własnej.

Pełen energii, przedsiębiorczy, wierzy w siebie, jest odważny, zuchwały, nieustraszony.

Dąży nieustannie do samoudoskonalenia – a w głębi duszy jest szlachetnym, gorliwym, wytrwałym.

Dumny, ambitny – lubi władzę, a w życiu dąży do osiągnięcia potęgi.

Potrafi umiejętnie rządzić innymi, a gdy się rozwinie moralnie – panuje wówczas nad samym sobą.

Namiętny, uczuciowy – oddaje się cały bez zastrzeżeń miłości. Lubi polowanie.

Lubi wszelkie pochwały i łatwo ulega pochlebstwu, a ponieważ ma wielkie ambicje – może być zazdrosnym o zaszczyty. Zwycięża zazwyczaj swych wrogów.

Odznacza się silnym poczuciem sprawiedliwości.

Wady jego charakteru – to skłonność do wybiegów i wykrętów, temperament zbyt drażliwy i zamiłowanie do okazałości, zbytku i wspaniałych wystąpień publicznych.

Jest zwolennikiem użycia i przyjemności: ugania się za rozrywkami.

Do czego powinien dążyć. Aby rozwinąć w sobie instynkty uprzejmości i dobroci, przez co uniknie zbytniej surowości i tyranii, do których nieraz okazuje skłonność.

Powinien też unikać zbytnich ekscesów zarówno w zakresie uczuć i wzruszeń jak i w dziedzinie użycia.

Życie jego związanym jest z życiem społeczeństwa lub narodu, ewentualnie otoczenia – pośród którego żyje i pracuje. Dzięki swym zdolnościom organizacyjnym – zazwyczaj wypływa na powierzchnię i osiąga uznanie.

Będzie przechodzić różne i zmienne koleje losu – ale imię swe może pozostawić na kartach historii.

Sławne osoby urodzone 24.07:
cesarz Japonii Suzaku (923),
polski generał, działacz polityczny, poeta Jakub Jasiński (1761),
pierwszy prywatny detektyw Eugène-François Vidocq (1775),
prezydent Peru i Boliwii Simón Bolívar (1783),
francuski pisarz Aleksander Dumas (ojciec) (1802),
czeski malarz i grafik Alfons Mucha (1866),
angielski pisarz Robert Graves (1895),
amerykańska pilotka i pierwsza kobieta, która pokonała Atlantyk Amelia Earhart (1898),
polski poeta Jerzy Harasymowicz (1933),
amerykański reżyser filmowy Gus Van Sant (1952),
polska wokalistka jazzowa Lora Szafran (1960),
amerykańska piosenkarka i aktorka Jennifer Lopez (1969),
portugalski kierowca Formuły 1 Tiago Monteiro (1976), 

Zostaw komentarz więcej...

Istota pewnych rzeczy – definicje .

przez , 22.lip.2009, w Bez kategorii

***

LEPIEJ WILKA MYLIĆ Z PSEM,

NIŻ POMYLIĆ KOTA Z LWEM.

No i ktoś już był i wbrew cytatowi to zrobił. Cięgi dostanie przy kolejnej okazji- ja teraz nie podaruje.

Zostaw komentarz więcej...

Peter Gabriel – po latach

przez , 15.lip.2009, w Bez kategorii

Peter Gabriel – Animal Nation


http://youtube.infobot.pl/?v=Cu-JCL7cJGM

I didn’t meet you in the jungle
Swinging from a tree
I sat down at the piano
You were playing with me
I couldn’t believe all the things you could do
The apes I’ve seen were in the zoo

They say we are unique with this language that we speak
But you have proved them wrong
Skinner and Chomsky, how could they be so blind
With evidence this strong?

Intelligent life is all around us
Intelligent life is all around us

When you watch King Kong or The Planet of the Apes
Upon your video screen
When the animals die, tears fill your eye
And you question what you’ve seen

Intelligent life is all around us
Intelligent life is all around us

Hey, bonobo woman
Hey, bonobo man
Look in your eyes
That’s where I come from

Hey, bonobo woman
Hey, bonobo man
Talk to me now
I am listening

You can search the internet
You can use your video phone
To call another friend
If we gave you all the tools
You can do whatever you want
Who knows when this will end

Intelligent life is all around us

Hey, bonobo woman
Hey, bonobo man
Look in your eyes
That’s where I come from

Hey, bonobo woman
Hey, bonobo man
Talk to me now
I am listening

Hey, bonobo woman
Hey, bonobo man
Look in your eyes
That’s where we come from

Hey, bonobo woman
Hey, bonobo man
Talk to us now
We are listening

Bonobo calling me now x12

Starting to hear the things you’ve said
Getting to know what’s going on in your head
There’s no humans on the line
But there’ll be plenty more there in good time
Dolphins, cats, and elephants
This is not some wild romance
Just look in their eyes and say it’s not true
Look in their eyes, they’re checking out you

Communication with the Animal Nation
We are in communication with the Animal Nation x20

Zostaw komentarz więcej...

Złote cytaty prozy A. Pilipiuka

przez , 08.lip.2009, w Bez kategorii

Pierwszy  cytat  dedykuję   KARGEN’OWI    :-)

” -Ja w tej sprawie -Wędowycz podal mu kawał afisza odpruty od słupa.
 - Kasy są tam- wachman wskazał kierunek i zniknął.
 Jakub poczerwieniał ze złości. Co oni, za ciula go mieli? W
przeciwieństwie do niejakiego Wiedźmina Geralta, Jakub Wędrowycz
najpierw odwalał brudna robotę, a potem dopiero wyznaczał cenę i
zgłaszał się do kasy.”   (opowiadanie: Jakub w operze)

                              ***

– Sprawdzam – Jakub dołożył jeszcze piętnaście naboi od kałasznikowa do puli.
– Przegrasz całą amunicję – ostrzegł egzorcystę Józef.
– Odegram się – uspokoił go Jakub. Semen wyłożył swoje karty na stół.
– Kareta asów – oświadczył gromko.
– A ja mam pięć króli – egzorcysta pokazał swoje karty. – Wygrałem.   
(opowiadanie Łowy na Młotkowca
)

                                ***
– Trzy życzenia? – upewnił się. – No to po pierwsze, żeby Jakuba Wędrowycza diabli wzięli.
Dżin pstryknął palcami. W knajpie zmaterializowały się dwa diabły.
Asmodeusz w powyciąganym garniturze i Boruta w poprzypalanym kontuszu.
– Gdzie jesteśmy? – diabeł szlachcic rozejrzał się.
– Macie zabrać tego tam do piekła. – Sasza wskazał Jakuba.
– Jego już próbowaliśmy – warknął Boruta.
(
opowiadanie  Trzy życzenia)

                       ***

– Tylko migiem i niech to wygląda przekonująco. Co to za granda?
– No więc byłem przez prawie dziewięćdziesiąt lat aniołem stróżem Wędrowycza…
– Jego nie upilnowałeś i sam się nauczyłeś chlać – warknął zwierzchnik.
– Nie, nauczyłem się wcześniej…
– Do rzeczy!
– Czas mu zapisany minął w zeszłym roku. Ponieważ jakoś sam się do nas
nie pofatygował, wysłaliśmy śmierć z oficjalnym zaproszeniem…
– Pamiętam. – Święty Piotr skrzywił wargi. – Sam ją przez miesiąc
sklejałem butaprenem po tym, jak oberwała z pancerfausta. I co?
(…)
Jakub i jego kumple to niepoprawni grzesznicy. Nie wykazali w życiu
nawet śladu skruchy. Powinni smażyć się w piekle! Taki dostali
przydział!
– W piekle byliśmy. Ale oni też już kiedyś próbowali i nie chcieli ich brać.
( opowiadanie Skansen )

            ***

 Jakub właśnie wdrapywał się na konia gdy nadszedł posterunkowy Birski.
-Witam obywatela.
-Szacunek.
-Wybieramy się gdzieś na koniku?
-A co?
-Chuchnijcie obywatelu.
-Jakub chuchnął a czterdziestu rozbójników dało odczuć swoją obecność.[...]
-A wiecie, co grozi za kierowanie po pijanemu?
-A czym ja kieruje?-zdziwił się Jakub.
Gliniarz zmieszał się lekko.
-A koniem sterujecie. Stwarzacie zagrożenia drodze.
-E tam. Koń sam jedzie, jest taki mądry, że nie trzeba nim kierować. Mało to razy mnie zawiózł do domu….
-Wy się Wędrowycz doigracie. Ponoć znowu chcieliście kupować drut na sidła?
-A widział ty kiedyś sidła w życiu? Drut mi jest mi potrzebny do chmielu.
-Wy nie zajmujecie się uprawa chmielu.
-Może mam zamiar, mogę was nawet sądownie zaskarżyć o blokowanie inicjatywy gospodarczej[...]

( Czarownik Iwanow)

Zostaw komentarz więcej...

Rozsypałam się , bo się posypało

przez , 05.lip.2009, w Bez kategorii

    I znów wszystko spadło mi na łeb …

   A drażliwość narasta- bo zmęcznie materiału wzrosło.
Muszę gdzieś choćby na 2-3 dni się wyrwać, bo czuję iż ogarnia mnie szleństwo i chęć zamordowania osobnika mieniącego się ( wg dokumentów) moim ojcem.

     Dodatkowo od 2 tygodni koncerty bólowe kolan + rehabilitacja też doprowadzaja mnie do szleństwa i wściekłości, bo chodzę jakby mi ktoś na nogę wlazł, z gracją słonia. Musze się zawlec do szpitala na Lindleya, bo inaczej się wscieknę, jeśli oni nic nie pomogą. Czyżby kolejny etap pogorszenia? Wolę nie myśleć :( /
Na domiar złego z matką znow nie jest dobrze- a wyniki wkrótce do odebrania – ale prawdę mówiac boję sie ich trochę.

    U dalszej, ale bliskiej sercu rodziny też nie jest zbyt dobrze ze zdrowiem – co najgorsze, pokrewienstwo skazywać może na podobne choroby – wszak genetycznie jesteśmy bardzo blisko . Szlag by to.

Dlatego w niedzielę pękła tama i łzy wściekłości i gniewu zobaczyły światło dzienne. Już ma dość bicia glową w ścianę,a  finał zabawy złe samopoczucie.
U przyjaciółki też nie różowo, zamilkła po powiedzeniu  w sobotę, pewnej informacji, ale na to co ma miejsce nie mamy wpływu.

Reasumując niedziela pod psem, bo nawet porażka w glupiej grze on-line.

Wniosek :

Jak się wali na łeb to wszystko co może , nawet woda może być wrednie sucha, bo dlaczegóż by nie – wszak  złośliwości  LOSU nigdy zbyt mało.

Jasna  zaraza!!!

Zostaw komentarz więcej...