biala-wilczyca blog

Archiwum dla: Czerwiec, 2010

Nie ma to jak dobra zabawka

przez , 27.cze.2010, w Bez kategorii

Właśnie, nie ma jak dobra zabawka.
A zabawa dopiero się zaczęła- miałam dobrego mosa no i motywaję ( Dzięki Kargen, ale wpadłeś później na to)

Oto 1 ujęcie:

I oto sie nam jawi :

 

Rozgrywka jest bowiem diabelnie urozmaicona i nie mamy ani czasu ani sposobności, by się znudzić. Jak to działa w praktyce? Ano na przykład bierzemy udział w saloonowej strzelaninie, by po chwili wybiec na usiane bandziorami ulice miasteczka, stoczyć pojedynek jeden na jednego z jakimś oprychem o zakazanej gębie, po czym nim się zorientujemy wylądować w ostrzeliwanym dyliżansie, którym demolujemy pół mieściny po to tylko, by nieco później porzucić go i pognać przed siebie na końskim grzbiecie, z pomocą wspomnianego czworonoga wyrwać kraty w więziennym oknie, uwolnić więźnia i salwować się ucieczką po dachach. Nadal mało? No to chwilkę później eskortujemy wozy z towarem na handel i staczamy obowiązkową dla westernu zażartą bitwę z plemieniem Komanczów, po czym, nim zdąży opaść kurz, udajemy się na poszukiwania pewnego przedmiotu, po drodze osuszamy jakieś jezioro niszcząc tamę w odwecie za zerwanie mostu, bezcześcimy święte miejsce Indian i zwiewamy bardzo rwącą rzeką na pokładzie kanoe. Uff. To tylko wierzchołek góry lodowej. (Oczywiście celowo zaburzyłam chronologię, by nie zdradzać za dużo.). Gwarantuję, że w grze znajdują się niemal wszystkie charakterystyczne dla westernów elementy (może poza napadami na pociągi, ale to było ponoć już w części pierwszej). Akcja pędzi do przodu jak opętana, a my co rusz natrafiamy na urozmaicenia, które po chwili ustępują kolejnym atrakcjom. Co tu dużo gadać – re-we-la-cja!
Dawno się tak dobrze nie bawiłam ( Wiedźmin- ale to inna historia), a muszę przyznać, że za westernami nie przepadam.
( no może ze 3 filmy akceptuję).

Zostaw komentarz więcej...





Zabawa z PS

przez , 10.cze.2010, w Bez kategorii

 

I oba razem :

A tak by wyglądało jakby obraz na szybie nakładał się na widok za nią (np jadąc samochodem w górach) :

Zostaw komentarz więcej...

Cóż to był za ślub …

przez , 06.cze.2010, w Bez kategorii

No i stało sie , dwójka przyjaciół założyła obrączki- dowód wzajemnego uczucia jakie ich łączy.Złożyli śluby – teraz nawetdla urzędów są para b.bliskich sobie osób.
Sama uroczystosć ślubu- jak każda inna, ale oprawa super.
Mówi sie iż nie szata zdobi człowieka, ale nie do końca to prawda.
Młodzi- Madzia i Hubert wyglądali cudownie w strojach z innej epoki. Mi się to podobało, bo Pan Młody nie wbił sie w garnitur a Panna Mloda nie wskoczyła w koronkowa suknie a la beza.
Uff…

 

Stroje ich cofnęły mnie o 150 lat do tyłu , do Ameryki do czasów bliskich wojnie secesyjnej, bowiem pan mlody przywdział mundur niczym sam  Gen. Robert E. Lee  a panna młoda suknię z ówczesną modą- i jak mam byc szczera zadroszczę własnie tego Magdzie, bo oboje wyglądali bosko. Ale to nie wszystko. Na uroczystość slubną podjechali powozem konnym – tak że wszystko grało ze sobą do ostatniego elementu – na prawdę super.

Mój błąd – brak aparatu by to uwiecznić- mam jednak nadzieję iż jakąś fotkę wyłudzę … 

 


( wg mnie śmiało można było nucić: For Dixie’s land we take our stand, And live or die for Dixie!)

Zostaw komentarz więcej...