biala-wilczyca blog

Archiwum dla: Lipiec, 2015

Pogoda zmienną jest …

przez , 31.lip.2015, w Bez kategorii

Chmurki, burze …
Grad wielkości piłki tenisowej
Wulkan ?
15 najdziwniejszych dziur w Ziemii
Zostaw komentarz więcej...

Wodociąg Centralny – Warszawa

przez , 26.lip.2015, w Bez kategorii

Wycieczka do Filtrów W-wskich – po  2 -óch latach zabiegów stała się faktem. Bilety w garści, aparat  + towarzystwo – czas zacząć zwiedzanie, a że 25 lipca upał dawał się we znaki, wszak wystartowało zwiedzanie o godz 13.

Weszłyśmy od ul Koszykowej pod nr 81, zwiedzanie zaczęło się od obejrzenia wieży ciśnień, potem hala maszyn- cześć muzealna gdzie kiedyś stały maszyny parowe nadające ciśnienie wodzie wpływającej do rur. Potem łyknęliśmy ciut historii z ust przewodnika, by powędrować do filtrów szybkich i powolnych a zakończyć zwiedzanie w laboratorium.

Wieża ciśnień w środku

Wieża ciśnień na zewnątrz

Filtry powolne (7)

Teren filtrów:

Historia

Wodociąg w stolicy zawdzięczamy w dużej mierze carowi Mikołajowi I, który w 1851 roku nakazał jego budowę. Projekt powierzono znanemu architektowi Henrykowi Marconiemu. Cztery lata później, w czerwcu 1855 roku, woda popłynęła rurami do pierwszych kamienic i zakładów przemysłowych. Z czasem wodociąg miał się rozgałęziać, tworząc sieć. Po trzydziestu latach liczył ponad 43 kilometry i korzystała z niego jedna czwarta mieszkańców lewobrzeżnej Warszawy. Niestety, jakość wody nadal pozostawiała wiele do życzenia.

W 1875 roku delegacja polskich inżynierów pod przewodnictwem Alfonsa Grotowskiego udała się do Anglii, aby spotkać się z tuzami europejskiej architektury inżynieryjnej: sir Williamem Lindleyem i jego najstarszym synem Williamem Heerleinem.

Pomysł zatrudnienia najwybitniejszych specjalistów podchwycił pełniący obowiązki prezydenta Warszawy Sokrates Starynkiewicz. Projekt nowego wodociągu otrzymał najwyższy priorytet. W marcu 1876 roku podpisano umowę, a już w czerwcu Lindleyowie dokonali wstępnych pomiarów topograficznych. To był ostatni moment. Stary wodociąg Marconiego dawno przestał wystarczać. Jakość wody, którą gwarantował, była tragiczna. W maju 1878 roku Lindleyowie zaprezentowali nowoczesny, obliczony na lata, projekt sieci wodociągowo-kanalizacyjnej. Wywołał on histeryczną krytykę. Dawano za przykład cywilizowaną Francję, której nie stać na taką „higieniczną rozpustę”. Lindleyów posądzano o szarlatanerię.

Projekt sieci zakładał wykorzystanie najlepszych materiałów. Mimo krytyki Lindley nie ustępował, nie chciał, by powtórzyła się sytuacja z Wiednia, gdzie nieodpowiednie rury nie wytrzymały ciśnienia.

System wodociągowy zaprojektowany przez Lindleyów przewidywał budowę Stacji Pomp Rzecznych usytuowanych na skarpie czerniakowskiej, skąd trzy gigantyczne przewody – smoki zakończone głowicami – miały pobierać wodę z Wisły i tłoczyć rurami do położonej 6 kilometrów dalej i 40 metrów wyżej Stacji Filtrów przy ulicy Koszykowej. Tam dopiero miał odbywać się proces oczyszczania wody. Koszt opiewał na bajońską sumę: sieć wodociągowa – 3 miliony rubli, kanalizacja – 4,5 miliona. Kasa miejska jednak świeciła pustkami.

Projekty wodociągów i kanalizacji zostały zatwierdzone w maju 1880 roku. Sprzyjała temu wizyta cara Aleksandra II w Warszawie, któremu generał-gubernator Paweł Kotzebue przedstawił raport o stanie sanitarnym Warszawy. Raport był na tyle porażający, że car zaaprobował projekt. W 1881 roku, po jego śmierci, dokument podpisał Aleksander III. Wówczas dokonano precyzyjnych, obowiązujących do dzisiaj, pomiarów Warszawy.

Przełomowy był rok 1884, kiedy udało się uruchomić kredyt budowlany z funduszy Królestwa Polskiego. Dało to kwotę 770 tysięcy rubli, pozostały 1 milion 300 tysięcy zabezpieczały obligacje miejskie. To wystarczyło, by prace ruszyły na dobre.

Projekt Lindleyów dotyczący Stacji Filtrów przy Koszykowej przewidywał podział terenu na trzy części: osadniki, filtry powolne i zbiorniki wody przefiltrowanej. Była też maszynownia i wieża ciśnień, którą wybudowano w miejscu miejskiej szubienicy. W osadnikach, eliminujących grubsze zanieczyszczenia, po 20 godzinach pobrana z Wisły woda traciła około 90 procent różnego typu paskudnych dodatków. Wstępnie oczyszczona trafiała do filtrów powolnych, gdzie w sposób naturalny, bardzo powoli – 10 centymetrów na godzinę – przesączała się przez warstwy piachu i żwiru ułożone na wygiętej w łuk podłodze. Przefiltrowana woda trafiała do podziemnych zbiorników wody czystej, następnie do hali pomp, skąd była tłoczona do wysokiej na 39 metrów wieży ciśnień i trafiała grawitacyjnie do sieci miejskiej.

3 lipca 1886 roku ukończono pierwszy etap budowy wodociągów. U schyłku wieku woda docierała do 93 procent mieszkańców po tej stronie Wisły. Mieszkańcy prawej części Warszawy na swoją kąpiel musieli jeszcze poczekać 10 lat.

Warszawa zaczęła przeradzać się w nowoczesne miasto. Stało się to dzięki dwóm obcokrajowcom, z których jeden był Anglikiem i wraz ze swoimi synami zapisał się jako wielki wizjoner i przyjaciel Warszawy, drugi zaś Rosjaninem, przedstawicielem caratu, ale też człowiekiem wielce miłującym miasto, w którym żył.

Dostęp do wody szybko spowszedniał. Śmierdzącym problemem wciąż pozostawała kanalizacja. W październiku 1883 roku pierwszą symboliczną cegłę w nowym kanale umieścił Sokrates Starynkiewicz. W ciągu pięciu lat – od momentu rozpoczęcia prac – długość kanałów powiększyła się ze 177 metrów do 42,5 kilometra! Zanim doszło do wybuchu I wojny światowej, długość sieci kanalizacyjnej wyniosła 200 kilometrów. Pod tym względem stawiało to Warszawę na równi z innymi nowoczesnymi miastami Europy.

Spełniała się wizja Starynkiewicza i Lindleyów o wielkiej nowoczesnej Warszawie. Plany rozwoju pokrzyżował wybuch wojny…

Zostaw komentarz więcej...

Burze nad Warszawa

przez , 19.lip.2015, w Bez kategorii

19.07.2015

Spektakularna burza rozszalala sie nad Warszawa ok, godz 19.  Zapowiedziała ją przepiękna chmura szelfowa

Zostaw komentarz więcej...

Las

przez , 14.lip.2015, w Bez kategorii

 

 

Konstanty Ildefons Gałczyński

Kronika Olsztyńska

 XII

Kiedym przez las sosnowy szedł,
pojąłem, że w nim jest coś z męskiej tragedii.
A kiedym w las liściasty wszedł,
to jakbym słyszał śmiech i flet,
jakbym wstąpił do pokoju kobiety.

XIII
jeszcze tyle byłoby do pisania,
nie wystarczą tu żadne słowa:
o wiewiórkach, o bocianach,
o łąkach sfałdowanych jak suknia balowa,
o białych motylach jak listy latające,
o zieleniach śmiesznych pod świerkami,
o tych sztukach, które robi słońce,
gdy się zacznie bawić kolorami;

i gdy człowiek wejdzie w las, to nie wie,
czy ma lat pięćdziesiąt, czy dziewięć,
patrzy w las jak w śmieszny rysunek
i przeciera oślepłe oczy,
dzwonek leśny poznaje, ćmę płoszy
i na serce kładzie mech jak opatrunek.

XV
Psy nad jziorem szczekają,
może wydrę pochwycą.
Piszę wiersze na piasku,
pióro maczając w księżycu.

XVI
Ech, hałasuje deszcz!
Trawa deszczowi rada.
Szczęśliwy, szczęśliwy deszcz,
bo się może wypadać.

Z daleka od świateł miasta, od tzw cywilizacji – zero netu, i telefon łapał zasięg co jakiś czas ( i dobrze, bo gdyby coś się stało …)

Zostaw komentarz więcej...