biala-wilczyca blog

Archiwum dla: Styczeń, 2016

Prawdziwe cytaty aż do bólu

przez , 31.sty.2016, w Bez kategorii

Jesteś uwięziony między tym co czujesz,

a tym co wypada zrobić i co pomyślą inni.

Zawsze wybieraj to co sprawia , że możesz być szczęśliwy.

Chyba , że chcesz by szczęśliwi byli wszyscy oprócz Ciebie.

(znalezione w sieci)

****

 

Nikt nie widzi Twojego cierpienia,

nikt nie widzi Twojego smutku,

nikt nie widzi Twojego strachu,

lecz oni wszyscy widzą Twoje błędy.

(znalezione w sieci)

 

 

Zostaw komentarz więcej...

Do obejrzenia

przez , 30.sty.2016, w Bez kategorii

Nie odradzam nie zachęcam, jeśli ktoś chce obraz o prawdziwym życiu rodzinnym bez ubarwień i lukrowania  – zapraszam do obejrzenia.  Oto życie jakie jest każdy może zobaczyć – ja też wiem iż życie nie jest różami usłane – trochę doświadczenia w tym mam, i wiem też ze nieszczęścia nie tylko nie chodzą parami ale potrafią wręcz  stadami napływać.

Taki to już jest …

Zostaw komentarz więcej...

Strider’s eye

przez , 25.sty.2016, w Bez kategorii

Okiem Włóczęgi

Kocham wulkany    -  bo to niespokojne duchy.
Kocham pustynie   –  bo to szept odbity w piasku.
Kocham lasy         –  bo są ciszą ukrytą w dźwięku
.

 Andrzej Rostek

 

 

Zostaw komentarz więcej...

WOLF MOON

przez , 24.sty.2016, w Bez kategorii

Dziś jest styczniowa pełnia a zatem ” WOLF MOON” jak mówli rdzeni mieszkańcy Ameryki – Indianie.

Przypominała mi o tym fakcie przyjaciółka – Triss i jej dedykuję ten wpis w blogu.

The full moon has risen,

By the dark sky imprisoned,

Wolf in the fallen snow,

Walked up on the earth below,

Many scars he got,

From the wolves he fought,

Though he’s here for one thing,

To howl for new spring,

To ask why his life is in pain,

Why it brought only rain,

More wolves will hear his claim,

And come to ask the same.

I have arrived,

in the place that once thrived.

This was my family’s land,

but now it is covered in sand.

The storm that blew away my home,

has led me to roam.

And now that I have come back,

I shall start a new pack.

Zostaw komentarz więcej...

Wilczki z Wigierskiego Parku

przez , 22.sty.2016, w Bez kategorii

Dorastanie młodzieży wilczej

coś dla uszu

Zostaw komentarz więcej...

Szklana larwa

przez , 18.sty.2016, w Bez kategorii

 

Leptocefal  – (Leptocephalus )- stadium larwalne ryb zaliczanych do nadrzędu Elopomorpha. Wcześniej larwy tego typu uważano za odrębne gatunki ryb. Larwy typu leptocephalus charakteryzuje szkliste, silnie bocznie spłaszczone i wydłużone ciało. Przed przeobrażeniem w formę młodocianą leptocefale dryfują w wodach pelagialnych, u niektórych gatunków nawet do trzech lat. Jako wyjątki wśród innych kręgowców we krwi nie mają ani krwinek czerwonych ani hemoglobiny. Stadium leptocephalus jest drugą fazą przeobrażenia. Pierwsza nazywana jest stadium preleptocephalus.

Larwy typu leptocephalus znacząco różnią się od osobników dorosłych swojego gatunku, przez co długo były uważane za odrębne gatunki ryb, natomiast biologia rozrodu Elopomorpha pozostawała tajemnicą. Pod nazwą Leptocephalus Scopoli, 1777[1] opisano nawet rodzaj ryb obecnie zaliczanych do różnych rodzin (węgorzowate, kongerowate, murenowate i inne)[2]. W katalogach gatunków (np. FishBase) figurują jeszcze trzy nazwy incertae sedis zaliczane do tego rodzaju:

W latach 1893–1896 włoscy naukowcy Grassi i Calandruccio zaobserwowali etap przeobrażenia larw uznawanych wówczas za Leptocephalus brevirostris w postać młodego węgorza[3].

Obecnie nazwa Leptocephalus nie jest akceptowana jako nazwa rodzajowa[4], a jedynie jako określenie typu larwy i pisana jest leptocephalus.

Zostaw komentarz więcej...

Poldark.

przez , 15.sty.2016, w Bez kategorii

Zaczęłam doglądać bo kino kostiumowe BBC. Nie zawiodłam się , po dwóch odcinkach zapowiada się ciekawie, szkoda iż książka nie dostępna w Polsce, może by była ciekawsza niż „Outlander”.

Serial ten to ” Poldark” a w roli głównej Aidan Turner

Zostaw komentarz więcej...

Kino.

przez , 10.sty.2016, w Bez kategorii

Ostatnio koniec roku i początek nowego przyniósł kilka tytułów, które stwierdziłam iż mogłabym obejrzeć.

A oto tytuły , które mnie zachęciły:

1.Zjawa.

2. The Big Short

3. Gwiezdne wojny – Przebudzenie mocy 

4.Praktykant  

5.Pan Holmes 

Z tych tytułów z przyjemnością zobaczyłam 3 tytuly , 1 dla całokształtu i towarzystwa, 1 i i dla aktorów. Jak zwykle prawda jest jedna co się komuś podoba nie musi mi przypaść do gustu – tak więc „The big short” nie obejrzałam mimo rekomendacji i dobrej obsady. Może szkoda ale 30 min stalownictwa bankowego i rynku obligacji ec,t obrzydziło mi na tyle oglądanie iż rozstałam się z filmem po tym czasie. Z ciekawości i z ciekawością obejrzałam „Pana Holmesa” -  super rola I.McKellena. Dla towarzystwa i i by mieć serię za sobą obejrzałam kolejną odsłonę  Gwiezdnych wojen – rewelacji i wzruszeń nie było, acz obraz przyzwoity.Nie spodziewałam się tak milo będzie mi się oglądało „Praktykanta” z Robertem De Niro (73 lata) – fajny film na piątkowy wieczór po zwariowanym tygodniu w pracy. Polecam, można odpocząć przy nim.

Film „Zjawa” mimo grającego w nim Leonardo DiCaprio, za którym nie przepadam – to wg mnie mistrzowski film jak na XXI wiek, zważywszy że efektów komputerowych zero, nagrany klasycznie na taśmie filmowej Kodaka, tylko w świetle naturalnym, w pięknych okolicznościach przyrody ( Góry Skaliste ., Park Yellowstone)  i cudną muzyką . Mimo iż film długi, momentami ciężki – super- treść i gra aktorska wg mnie na Oskara za  1 i II planową rolę męską. Czas nie dłuzył się a nawet byłam zdziwiona iż tak szybko minęło mi 160 minut.

Kanwą filmu była historia człowieka z krwi i kości trapera Hugh Glassa , o którym można poczytać w artykule :   http://facet.interia.pl/obyczaje/historia/news-hugh-glass-czlowiek-ktory-oszukal-przeznaczenie,nId,1091436 .  Jak ktoś nie widział obrazu polecam, nudzić się nie będzie, pod warunkiem iż filmy w klimacie westernowo- wojennym się lubi.

Zostaw komentarz więcej...

Kroniki Frankensteina.

przez , 06.sty.2016, w Bez kategorii

” Po mrocznym, śmierdzącym, brudnym i bezlitosnym dziewiętnastowiecznym Londynie oprowadza nas inspektor John Marlott (Sean Bean). Poznajemy go w momencie dość nietypowego odkrycia. Na brzeg rzeki wypływa obiekt, który na pierwszy rzut oka można by uznać za zwłoki dziewczynki. Przy bliższych oględzinach policjanci odkrywają, że ludzkie ciało uległo w tym wypadku nietypowej modyfikacji, zszyto je mianowicie z kawałków kilku innych członków i korpusów. Marlott ma naprawdę o czym rozmyślać, zwłaszcza, że podczas przyglądania się zwłokom jeszcze na brzegu rzeki, miał wrażenie, że zmarła łapie go za rękę, co według wszelkiej logiki jest nie do pomyślenia. Obraz sinej rączki łapiącej jego spracowaną, brudną dłoń, będzie go odtąd prześladował na każdym kroku.

Wkrótce policyjny patolog naświetla w pełni grozę znaleziska, wprowadzając nas przy okazji w świat londyńskich chirurgów i handlarzy zwłokami, a pewien despotyczny arystokrata powierza Marlottowi misję odnalezienia za wszelką cenę potwora, który jest odpowiedzialny za stworzenie makabrycznego dzieła, będącego zniewagą dla wszelkiego boskiego stworzenia. Od tej chwili nasz inspektor będzie wałęsał się po zaśmierdłych zaułkach i kanałach, przesłuchiwał zwyrodniałych alfonsów i dziecięce prostytutki, a także wypytywał małych złodziejaszków i całkiem dużych rabusiów grobów o to, kto mógłby chcieć rozczłonkowywać ludzkie zwłoki i na nowo je zszywać. Uwagi Marlotta nie umkną także wyżej umiejscowieni w społecznej hierarchii londyńczycy. Towarzyszymy mu podczas przepytywania wielkich dam i zacnych dżentelmenów, którzy wciągają inspektora w swą dziwną polityczną rozgrywkę.

 

Bardzo ciekawą odmianą jest to, że Marlott, w przeciwieństwie do tradycyjnych śledczych, nie jest pozbawionym osobowości pracoholikiem ani tym bardziej geniuszem rozgrywającym śledztwo niczym partię szachów, ale zwykłym facetem z krwi i kości, z masą problemów i wad. Jest z grubsza porządnym człowiekiem i dość bystrym detektywem, o ile oczywiście możemy powiedzieć tak o syfilityku, przez którego zmarła jego rodzina i któremu trochę miesza się w głowie od choroby. No i koniecznie muszę dodać, że do jego ulubionych metod pracy należą pobicia i zastraszanie potencjalnych świadków. Zdarza mu się także ich przekupywać, gdy akurat ma słabszy dzień.”

tekst zaczerpnięto z Szczere recenzje  -  http://szczere-recenzje.pl/kroniki-frankensteina/4033/

Zostaw komentarz więcej...

Test tabletu

przez , 02.sty.2016, w Bez kategorii

Okazuje się iż na tablecie też można pisać bloga- ale szczerze mówiąc gehenna, bo non stop gaśnie i wszystko trzeba paluchem.

Może się kiedyś przekonam, póki co mówię ” fuj” chociaż wilczą choinkę wstawiłam.

wilkowa choinka

Zostaw komentarz więcej...