biala-wilczyca blog

Tag: rodzina

Kiedy niesczęścia chodzą stadami

przez , 21.sty.2010, w Bez kategorii

   A juz myślałam iż ubiegły rok skończył się a wraz z nim przstanie mnie dręczyc los. Och, ja byłam nawiwna, ledwo sie ten zaczął a juz posypało się na moją głowę.
   Wiadomo było iż schorowani rodzicę będą tylko dokładac obowiązkow i tak się stało.
Ostatni piątek, niedz i wt spędziłam po 5-8 godz w szpitalu  z ojcem, i finalnie we wtorek, zamiast lekarze poprawic jakoś jego życia spieprzyli  wszystko na cacy. Pogratulować :/
Umoczyli mnie i utrudnili życie ojcu- a idee były piękne….Były ….

   Przed świętami cioteczna siostra rozwaliła kolano, nie może nic z nim zrobić , bo nie ma czasu, bo ma ciężko chorą matkę (a moją ciotkę) i żeby było „weselej” w środę mąż jej skierszował sobie kolano, więc dwie kuternogi w domu. Ale los jescze twierdzil iz mało, więc schorowana ciotka dziś o 2 w nocy potłukła sie, złamala nogę w biodrze- to początek końca, bo operować nie mogą, bo b.zły stan zdrowia nie pozwala ( płuca zajęte przez nowotwór nie pozwalają zrobić narkozy niezbędnej do zabiegu operacyjnego- zbicia na gwoździe kości ), więc leży otumaniona na prochach w szpitalu. No i przegwizdane. To początek końca.Cholera.
   Denerwuje  mnie to bo , z tą ciotke jestem zżyta jak z rodzicami, a mama moja, (a jej siostra) po masywnym zawale i niepełnosprawna ma teraz zmartwienie. Sama jest niepełnosprąwna i gryzie się tym, iż nie ma jak pomóc siostrze ani jak do niej pojechać. A ja, ja się boję iz ze zmartwienia, nie daj Bóg, dostanie kolejnego zawału, jakbym teraz miała za mało zmartwień.
Do dupy ten rok.A to dopiero jego początek.
Rozmawiałam z siostrą – w związku z zaistniałą sytuacja, będzie zmuszona oddać mamę do hospicjum, bo szpital nie chce trzymać jej w szpitalu, wiedząc jak bardzo jest rozwinięty nowotwor , a leżenie nie spowoduje zrostu rozłamanej kości.MA-SA -KRA!

  I niech mi ktoś powie iż życie nie zmusza nas do ciężkich wyborów.
Ale ja powiem tak, jeśli nie masz czasu, a nie na Ci kto pomóc w opiece nad zniedołężniała osobą to się zastanów nad tym czy to zły wybór, by oddać osobę do domu opieki.
Nie mówie iż do takiego gdzie ludzie starsi leżą na łóżkach , bo naćpani są lekmi, ale tam gdzie warunki nie urągają ich godności.
Ja opiekuję się dwójką niepełnosprawnych ludzi, (rodzice),pracuję a jako nagrodę mam- życie singla.
Momentami jest mi tak źle iż myślę o samobójstwie, bo znikąd pomocy.A słynna pielęgniarka środowiskowa- to śmiech na sali, bo pranie i mycie należy i tak w 90% do mnie, a zakupy i sprzątanie w 115%
Spróbujcie pracować i pogodzić to z czułą opieką- dla mnie niewykonalne (bo jedna osoba- ojciec, jest niewdzięczny i obrzuca mnie niewyszukanymi obelgami), więc coś się  we mnie buntuje i umiera, a od 6 lat nie miałam urlopu, w rozumieniu- pojechać na kilka dni z domu i musieć na to patrzeć i sie denerwować .
Uważam iż na wszytko jest czas, miejsce i pora, byle po ludzku i dojedzie do tego iz pomyślę by ojca oddać w dobre ręce, bo wykańcza mnie psychicznie i fizycznie.
   Nawet od listopada do dziś nie miałam czasu zrobić RTG kręgosłupa, ktory daje mi się we znaki 6-ty miesiac. Chyba się załamię albo juz sama nie wiem co robić, bo ucieczka w książki i w film niczego nie zmienia….

Zostaw komentarz :, , , , więcej...